Pan Bóg nic nie musi, ale wszystko może

Do tego prostego stwierdzenia warto powracać, by nie upodobnić się do faryzeuszów z dzisiejszej Ewangelii, którzy „domagali się znaku” od Jezusa (w. 11). To żądanie ujawnia pewien obraz Boga, który noszą w sobie. Bóg pozostający do ich dyspozycji, na ich kiwnięcie palcem. Bóg zobowiązany do wysłuchania każdej ich prośby. Bóg, który nic nie wymaga, nic nie oczekuje od nich, tylko jest jak sługa zawsze gotowy spełnić każde ich żądanie. Odpowiedź Jezusa niczym kubeł zimnej wody nie tylko na głowy faryzeuszów, ale także na nasze: „Żaden znak nie będzie dany temu plemieniu” (w. 12). Co z tego wynika dla nas?

Pierwsza myśl, Pan Bóg nie musi spełnić każdej naszej prośby. Również dlatego, że nie każda nasza prośba jest zgodna z wolą Bożą. I nie każda nasza prośba jest dobra dla nas. Nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.

Druga myśl, Pana Boga nie można wystawiać na próbę (w. 11). Góra kuszenia jest na początku Ewangelii (por. Mk 1,13). Jezus staje wobec pokusy wykorzystania swojej mocy, władzy i bóstwa, by przez spektakularne czyny zyskać w szybki i łatwy sposób uznanie ludzi. Szatan sugeruje Jezusowi działanie, które nie ma nic wspólnego z „dziełem, które dał Mu do wypełnienia Ojciec” (J 5,36). Tym dziełem jest „danie życia wiecznego wszystkim tym, których dał Mu” Ojciec (J 17,2). To dokona się w ofierze krzyża, która jest Jezusowym „umiłowaniem do końca” (13,1), a przez to objawieniem miłości Ojca do każdego z nas. Jezus doprawdy już nic nie musi nam udowadniać, tym bardziej tego, że nas kocha.

Trzecia myśl, żądanie znaku od Boga jest bezsensowne, skoro nie potrafimy odczytać znaków, które Bóg już uczynił i wciąż czyni w naszym życiu. Faryzeusze widzieli już wiele znaków, które Jezus uczynił wcześniej, a nie uwierzyli w Niego. Znaki nie mają być dowodem na wiarygodność Jezusa, lecz stanowią zaproszenie do uwierzenia w Niego. Po co faryzeusze żądali znaków, skoro ich serce było zamknięte na znaki, a tak naprawdę – zamknięte na Jezusa, na Jego słowa i czyny. Potrzeba otwartego serca, mądrego spojrzenia, umiejętności czytania historii własnego życia, by zobaczyć, że Bóg jest, działa i zbawia pośrodku naszego życia.

Pan Bóg nic nie musi, ale wszystko może, kiedy napotyka na wiarę człowieka. Dlatego zamiast prosić o znak, pewnie roztropniej i mądrzej jest prosić o wiarę. Panie, przymnóż nam wiary!