Cierpiącego Hioba poszukiwanie zrozumienia tajemnicy Boga
Dlaczego Bóg milczy wobec ludzkiego cierpienia? Takie pytanie stawia sobie Hiob, który nie znajduje odpowiedzi ani w słowach swoich przyjaciół, ani we własnych przemyśleniach. Gdy Bóg wreszcie przemawia, nie wyjaśnia przyczyny cierpienia. Zaprasza natomiast Hioba do odkrycia czegoś znacznie ważniejszego – tajemnicy swojej obecności i mądrości, która przenika całe stworzenie.
Fragment rozdziału „Czy Bogu obojętne jest ludzkie cierpienie? Cierpiącego Hioba poszukiwanie zrozumienia tajemnicy Boga” z książki Biblijne pytania o Boże miłosierdzie, s. 131–132:
Tajemnica Boga w stworzeniu
Słowo, którym Bóg wychodzi naprzeciw dylematom Hioba, przyjmuje postać dwóch mów (rozdz. 38–39 i 40–41). Zaskakujące jest to, że nie podejmuje w nich bezpośrednio problemu zła, podnoszonego wcześniej przez Hioba. Odwracając jego wzrok od dotykającego go nieszczęścia, Bóg wyprowadza go z zaklętego kręgu własnej osoby. Zaprasza Hioba, by na swoje cierpienie spojrzał przez pryzmat otaczającego go świata, w którym objawia się Boża mądrość, tak często zaciemniana ludzkimi słowami (38,2).
Pierwsza część Bożej lekcji o stworzeniu podejmuje kwestię chaosu, który – w przekonaniu Hioba – miałby rządzić światem (por. jego mowę z rozdz. 3). Poprzez kolejne pytania dotyczące funkcjonowania wszechświata (38,4–38), a następnie świata natury (38,39–40,30), Bóg odkrywa przed Hiobem piękno i porządek obecne w świecie. Światem rządzi nie chaos, lecz Boża mądrość, która leży nie tylko u początków stworzenia (por. 38,21), lecz także stanowi gwarancję wszelkiego istnienia we wszechświecie (por. 38,37–38). Niemożność przeniknięcia celu świata, do czego przyznaje się sam Hiob (40,4–5), nie powinna prowadzić do negowania istnienia Bożego planu wobec stworzenia. W pięknie stworzenia człowiek może odkryć piękno Boga, którego harmonia poprzez akt stworzenia stała się udziałem świata.
Czy obecność zła w świecie przeczy tej harmonii, a tym samym Bożej Opatrzności? By odpowiedzieć na to pytanie, w swoim drugim wystąpieniu Bóg proponuje Hiobowi, by ten zajął Jego miejsce. Nie chodzi przy tym o ośmieszenie tytanicznych wysiłków Hioba, rzucającego wyzwanie Stwórcy (38,3; 40,7). Gdyby bowiem Hiob rzeczywiście zapanował nad pyszałkiem i bezbożnym, Bóg nie tylko by go pochwalił, ale również uznałby go za równego sobie (40,9–14). Tymczasem, przywołując obraz mitycznego potwora morskiego – behemota (40,15–24), oddanego w tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia jako „hipopotam”, oraz lewiatana (40,25–41,26), tłumaczonego jako „krokodyl” – Bóg konfrontuje słabość i kruchość człowieka z potęgą natury. Jej siła napawa człowieka lękiem (40,32; 41,1–3.6.17.25–26), ale jako dzieło Boga pozostaje od Niego całkowicie zależna (40,15.19). To zatem nie stworzenie determinuje Stwórcę, lecz Stwórca panuje nad swoim stworzeniem. Odczytywany na tym tle brak bezpośredniej zależności czasowej między złem doświadczanym – czy równie często powodowanym – przez człowieka a Bożą sprawiedliwością w żaden sposób nie przeczy wszechmocy Boga. Do tej prawdy dociera ostatecznie Hiob, gdy wyznaje, że Bóg „wszystko może, a co zamyśli, potrafi uczynić” (42,2).
Ten wpis jest częścią serii poświęconej biblijnemu przesłaniu o Bożym miłosierdziu. Jeśli rozpoczynasz lekturę tego cyklu, zacznij od wpisu „Dlaczego pytania o Boże miłosierdzie?”