Wszystkie pytania Starego Testamentu o Boże miłosierdzie znajdują swoją pełną odpowiedź w Jezusie Chrystusie. Ewangelista Jan ukazuje godzinę śmierci Jezusa jako godzinę objawienia miłości Boga, która daje światu nowe życie.

Fragment rozdziału „Dlaczego śmierć Jezusa na krzyżu nazywana jest «godziną miłosierdzia»?” z książki Biblijne pytania o Boże miłosierdzie, s. 162-164:

Godzina miłosierdzia jako „teraz” Bożego dzieła zbawienia

W śmierci Jezusa, zapowiadanej przez teksty Starego Testamentu, Boże miłosierdzie staje się wiecznym „teraz” Boga dla człowieka. W trzeciej godzinie Chrystus uświadamia sobie, że „wszystko się dokonało” (J 19,28). Rodzi się zatem pytanie, co w tej godzinie osiąga swoje pełne wypełnienie.

Jezusowe „dokonało się” ma charakter sądu nad Jego własnym dziełem. W chwili śmierci Chrystus jest świadomy, że wszystko, co zlecił Mu Ojciec, zostało wypełnione. Ta pewność wypływa z Jego doskonałego posłuszeństwa wobec woli Tego, który Go posłał. Od początku swojej działalności Jezus pragnie wypełnić wolę Ojca. W rozmowie z uczniami, tuż po tym, jak Samarytanka odkryła w Nim „źródło wody tryskającej ku życiu wiecznemu” (J 4,14), wyznaje, że Jego pokarmem jest pełnić wolę Ojca (4,34). To pragnienie osiąga swój szczyt podczas Ostatniej Wieczerzy, gdy „Jezus, wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (13,1). Ta sama świadomość prowadzi Go również do ogrodu Getsemani, gdzie „Jezus, wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw” Judasza i żołnierzy (18,4). Godzina miłosierdzia jest zatem godziną posłuszeństwa.

Posłuszeństwo wobec woli Ojca pozwala Jezusowi wypowiedzieć z wysokości krzyża słowa: „dokonało się” (tetelestai; J 19,30). Użyty tutaj grecki czasownik teleō wywodzi się od rzeczownika telos – „koniec”, „cel”, „wypełnienie”. To samo słowo pojawia się wcześniej we wstępie Janowej relacji z Ostatniej Wieczerzy: Jezus „umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (13,1). W komentarzu ewangelisty zawiera się myśl, że miłość Chrystusa przekroczyła wszelką ludzką miarę, a jej pełnia objawiła się właśnie w godzinie Jego śmierci.

Miłość, która obumiera, daje życie (por. J 12,24–25). Śmierć Jezusa paradoksalnie staje się źródłem życia. W Biblii Tysiąclecia czytamy, że po wypowiedzeniu ostatnich słów na krzyżu Chrystus skłonił głowę i „oddał ducha” (19,30). Tekst oryginalny mówi jednak więcej. Jezus nie tyle „oddał” ducha, ile raczej „tchnął Ducha”. W tym tchnieniu Ducha realizuje się ostatni dar Jezusa dla wierzących. O darze tym mówił wcześniej podczas Święta Namiotów w Jerozolimie: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije. Jak mówi Pismo: «Strumienie wody żywej popłyną z Jego wnętrza»”. Ewangelista dodaje: „A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego” (7,37–39). To właśnie w godzinie miłosierdzia Jezus tchnął Ducha Świętego, udzielając wierzącym daru życia pochodzącego od samego Boga.

Znakiem wypełnienia woli Ojca są również krew i woda wypływające z przebitego boku Chrystusa. Zrozumienie ich znaczenia wymaga uchwycenia symboliki krwi, która w Biblii oznacza życie. Chodzi zatem o życie Jezusa Chrystusa: Jego synowską relację do Ojca i posłuszeństwo, które wyraziło się w miłości do swoich aż po całkowitą ofiarę z siebie. Godzina śmierci jest więc godziną udzielenia nie tylko życia przekazywanego przez Ducha Świętego, lecz także życia samego Jezusa, które dzięki darowi Ducha nieustannie staje się udziałem wierzących.

Ten wpis jest częścią serii „Biblijne pytania o Boże miłosierdzie”. Jeśli rozpoczynasz lekturę tego cyklu, warto zacząć od wpisu wprowadzającego: Dlaczego pytania o Boże miłosierdzie?