Pytanie Koheleta o obecność Boga w ludzkim czasie
Nie wszystko, co wydarza się w naszym życiu, jesteśmy w stanie zrozumieć. Kohelet nie usuwa tej tajemnicy, lecz uczy patrzeć głębiej. Odkrywa, że Boża Opatrzność nie polega na tym, iż człowiek zna odpowiedź na każde pytanie, ale na tym, że może zaufać Temu, który prowadzi historię ku jej właściwemu celowi.
Fragment rozdziału „Jak odkrywać Bożą Opatrzność? Pytanie Koheleta o obecność Boga w ludzkim czasie” z książki Biblijne pytania o Boże miłosierdzie, s. 149–151:
Boża harmonia świata
Niemożność wniknięcia w logikę wydarzeń, których protagonistą jest człowiek, nie oznacza wcale, że światem rządzi chaos. Koheletowemu sceptycyzmowi wobec ludzkiego poznania towarzyszy głęboka wiara w aktywną obecność Boga we wszystkich wydarzeniach rozgrywających się pod słońcem. Gdy zatem w 3,11 Eklezjastes wyznaje, że Bóg „uczynił piękną każdą rzecz we właściwym czasie”, nie głosi wcale determinizmu, lecz przypisuje Bogu wyłączną znajomość celu poszczególnych wydarzeń. Przymiotnik „piękny” (yāpeh), interpretowany w świetle 5,17, pomija ich aspekt estetyczny, podkreśla natomiast zgodność z wolą Bożą. Jeśli zatem człowiek nie jest w stanie rozpoznać właściwego czasu dla wszystkich rzeczy, odnajdują one swój sens i swój czas przez fakt pozostawania w ręku Boga. Ludzkie poznanie wydarzeń ma charakter jedynie cząstkowy, podczas gdy Boże jest całościowe. Kohelet czyni krok dalej, gdy dodaje, że „Bóg szuka tego, co minęło” (3,15). Za tym enigmatycznym zdaniem kryje się przekonanie, że Bóg jest zdolny nadać sens każdemu wydarzeniu, nawet jeśli ono – po ludzku patrząc, a nierzadko także za sprawą człowieka – nastąpiło w niewłaściwym czasie. Przypisując Bogu każde dzieło dokonujące się pod słońcem (por. 7,13–14), mimo wrażenia arbitralności Bożych decyzji, Eklezjastes, podobnie jak inny mędrzec Izraela – Syrach (39,16.21.32–34) – głęboko wierzy w Bożą Opatrzność, która utrzymuje wszystko w harmonii i istnieniu (por. 3,14).
A mimo wszystko radość
Kohelet dostrzega Boże piękno nie tylko w świecie. Zaraz potem stwierdza bowiem, że Bóg „również w sercu (ludzi) włożył ‘ōlām” (3,11). Termin ‘ōlām oznacza przede wszystkim trwanie w czasie bez określonej granicy, dlatego najczęściej tłumaczony jest rzeczownikowo jako „wieczność” (por. Iz 43,13; Mi 5,1) lub przysłówkowo: „na zawsze”, „na wieki” (por. Koh 3,14). Identyfikowanie Bożego daru z pragnieniem wieczności pomija jednak aspekt poznawczy, wokół którego krąży refleksja Koheleta. Ważny trop podaje Biblia Tysiąclecia, oddając analizowany termin jako „wyobrażenie o dziejach świata”. Tłumaczenie to przywołuje klasyczną już interpretację P. Sacchiego, który odczytuje dar złożony przez Boga w ludzkim sercu jako intuicję całościowej wizji czasu. W tym świetle poszukiwanie globalnego sensu Bożego dzieła i jego harmonii nie jest wcale skazane na porażkę. Znajdzie się ono w zasięgu ludzkich możliwości wtedy, gdy człowiek uzna, że sens rzeczywistości jest konsekwencją działania Boga, pozostającego dla niego tajemnicą nie do końca zrozumiałą.
Misterium Boga staje się jednak dla Koheleta pomostem prowadzącym do odkrycia źródła szczęścia w ludzkim życiu. Uznanie zależności ludzkiego czasu od Bożej finalności prowadzi go do odkrycia Bożego daru, któremu na imię radość. W świetle Koh 3,13 polega ona na tym, by „jeść, pić i widzieć dobro przy całym swoim trudzie” (por. 5,17; 9,7). Słowa te tylko pozornie zachęcają do hedonistycznej postawy, gdyż takie podejście Eklezjastes zdecydowanie odrzuca (por. 2,3; 10,16–19). Mówienie o jedzeniu i piciu jest niczym innym jak przywołaniem najprostszych, najbardziej podstawowych czynności ludzkich, uzupełnionych w innym miejscu o kolejne, wpisujące się między innymi w życie rodzinne (por. 9,8–10). Człowiek odnajdzie w nich radość, jeśli przyjmie wobec nich postawę aktywną, dostrzeże dobro, którego już doświadcza, i będzie się nim cieszył. Z taką samą radością, z jaką spożywa swój chleb, „ma się cieszyć wszystkimi latami swojego życia” (11,8). Ma je przeżywać tak, by „każde dzieło, które jego ręka napotka, podejmował według swych sił” (9,10). Nie mogąc przewidzieć ostatecznych owoców swojego działania – wszak zna je tylko Bóg – nie powinien ustawać w aktywności (por. 11,5–6). Każda czynność stanie się dla niego źródłem radości, jeśli przyjmie ją jako dar Boży, zawierzając Bożej logice, szczególnie wtedy, gdy zabraknie pomyślności. W planie Boga jest bowiem miejsce zarówno na dni dobre, jak i na dni złe (7,14). Tak przeżywana radość życia nosi imię bojaźni Bożej (3,14). Jest ona wyrazem szacunku wobec tajemnicy Boga, którego miłość – nie zawsze poddająca się ludzkiemu poznaniu i nie zawsze odpowiadająca oczekiwaniom człowieka – pozostaje mu niezmiennie bliska.
Czy wiesz, że…
Znane z polskiego tłumaczenia Księgi Koheleta wyrażenie „marność nad marnościami” (hebel habalim) nie oddaje w pełni znaczenia hebrajskiego rzeczownika hebel. Oznacza on coś ulotnego i nietrwałego – mgłę, parę lub tchnienie, które pojawia się tylko na chwilę i zaraz znika. Tak właśnie Kohelet postrzega wszystko, co człowiek obserwuje i czego doświadcza pod słońcem. Nie oznacza to jednak, że świat jest bezwartościowy. Hebel wyraża raczej jego kruchość, przemijalność i nieuchwytność. Jedynym trwałym punktem odniesienia pozostaje dla Koheleta Bóg oraz poszukiwanie Jego zamysłu wobec ludzkiego życia.
Ten wpis jest częścią serii poświęconej biblijnemu przesłaniu o Bożym miłosierdziu. Jeśli rozpoczynasz lekturę tego cyklu, zacznij od wpisu „Dlaczego pytania o Boże miłosierdzie?”