Pytanie o naturę Bożego ojcostwa w świetle starotestamentalnego «Ojcze nasz» (Iz 63,7–64,11)

Słowa „Ojcze nasz” kojarzymy przede wszystkim z modlitwą, której nauczył Jezus. Tymczasem już Stary Testament zachował niezwykłą modlitwę Izraela, nazywaną niekiedy starotestamentalnym „Ojcze nasz”. Jest ona szczerym wyznaniem winy, ale równocześnie pełnym ufności wołaniem do Boga, który pozostaje miłosiernym Ojcem.

Fragment rozdziału „Czy Bóg jest jeszcze naszym Ojcem? Pytanie o naturę Bożego ojcostwa w świetle starotestamentalnego «Ojcze nasz» (Iz 63,7–64,11)” z książki Biblijne pytania o Boże miłosierdzie, s. 79–80:

Wyznanie marnotrawnego syna

Refleksja nad ojcostwem Boga prowadzi proroka do spojrzenia na naród wybrany i jego odpowiedź na dar synostwa Bożego. Historia Izraela jako syna sprowadziła się niestety do ciągłych epizodów niewierności. Zamiast jednak opisywać je szczegółowo, modlitwa przeistacza się w wyznanie winy. Przyznanie się do grzechu jest w istocie uznaniem własnej śmierci. Konsekwencją sprzeniewierzenia się darowi synostwa jest nieczystość Izraela, która nie pozwala mu zbliżyć się do YHWH. Stali się jakby trędowaci (Iz 64,5; por. Kpł 13,45), co wyklucza ich ze wspólnoty życia z Bogiem. Ich czyny tylko pozornie są sprawiedliwe, gdyż budzą odrazę, podobnie jak skrwawiona szmata, z którą unika się kontaktu (Iz 64,5b). Nie są już więcej „drzewem zasadzonym nad płynącą wodą, […] którego liście nie więdną” (Ps 1,3; por. Jr 17,8). Porzuciwszy Boga, ich życie stało się „zeschłym liściem”, wydanym na pastwę grzechu (Iz 64,5).

Wyznanie, które w imieniu narodu czyni prorok, jest zaskakujące. Jego momentem kulminacyjnym tylko pozornie jest przyznanie się, iż „grzeszyli przeciw Bogu od dawna” (64,4). Równolegle bowiem lamentacja przynosi oskarżenie skierowane przeciwko Bogu. Śmiałość tych słów wypływa z dezorientacji ludu wobec doświadczenia własnej śmierci. Uznają własny grzech, którego konsekwencje spadają na nich samych. Pozostaje jednak pytanie: dlaczego Bóg dopuścił, że Jego syn, Izrael, stał się nieposłuszny? Prorok zdaje się czynić Boga współodpowiedzialnym za odstępstwo narodu wybranego. To Bóg „pozwolił mu błądzić z dala od swoich dróg, tak iż serca stały się nieczułe na bojaźń przed Nim” (63,17). To Bóg „zakrył swoje oblicze i oddał ich w moc ich winy” (64,6).

Słowa te brzmią jak wyrzut czyniony ojcu przez syna. Jeszcze bardziej przyjmują jednak formę szantażu, w którym syn, nie mając żadnego innego argumentu, odwołuje się do ojcowskich uczuć Boga. Lamentacja zostaje w ten sposób obramowana słowami nadziei ojca i syna. Na początku to Bóg wyraża swoją ufność w Izraela, że ten okaże się synem (63,8), zaś na końcu podobne oczekiwanie, by YHWH okazał się Ojcem, wyraża lud: „Czy wobec tego powstrzymasz się? Będziesz milczał i upokorzysz nas tak bardzo?” (64,11).

Ten wpis jest częścią serii poświęconej biblijnemu przesłaniu o Bożym miłosierdziu. Jeśli rozpoczynasz lekturę tego cyklu, zacznij od wpisu „Dlaczego pytania o Boże miłosierdzie?