Izajaszowe pytanie o Boże Narodzenie (Iz 7; 9; 11)

Proroctwo o Emmanuelu odczytujemy najczęściej jako zapowiedź narodzin Jezusa. Zanim jednak wypełniło się ono w Betlejem, było skierowane do króla Achaza, który w obliczu wojny stanął przed wyborem między zaufaniem Bogu a zaufaniem własnym planom. To właśnie w tym kontekście dziecko staje się znakiem Bożego miłosierdzia.

Fragment rozdziału „Czy dziecko może zbawić świat? Izajaszowe pytanie o Boże narodzenie” z książki Biblijne pytania o Boże miłosierdzie, s. 62–63:

Ufność dziecka (Iz 7)

Dziecko zapowiadane przez Izajasza ma pełnić z woli Bożej funkcję znaku dla króla Achaza: „Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie go imieniem Emmanuel” (Iz 7,14). Nim ta obietnica zostanie odniesiona do narodzin Jezusa z Maryi – jak czyni ewangelista Mateusz (1,23) – warto odczytać ją w kontekście historii opisywanej przez proroka. Bezpośrednią przyczyną jej wygłoszenia była groźba najazdu Judy przez Izrael i Syrię. Ich władcy próbowali wcześniej wciągnąć Achaza, króla judzkiego, do koalicji antyasyryjskiej. Gdy ten odmówił, ich wojska wyruszyły przeciwko Jerozolimie. Perspektywa wojny napełniła serca Judejczyków lękiem, którego destrukcyjna siła została porównana do „drżących od wichru drzew w lesie” (7,2). Dla samego Achaza inwazja z północy oznaczała utratę tronu na rzecz jednego z książąt Damaszku, Tabeela (7,6). By temu przeciwdziałać, król judzki rozpoczął przygotowania do obrony stolicy, myśląc równocześnie o zwróceniu się o pomoc do Asyrii.

Achaz nie uwzględnił jednak jeszcze jednej możliwości. Była nią inicjatywa Boga, który przez proroka Izajasza zapewnia króla o klęsce jego przeciwników. Słowo to miało skłonić go do zaufania Panu (7,8-9). Dla potwierdzenia prawdziwości swojej obietnicy Bóg jest gotów uczynić znak, który wskaże sam Achaz. Ten zdecydowanie odmawia, tłumacząc się przykazaniem zakazującym wystawiania Boga na próbę (por. Pwt 6,16). Nie była to jednak oznaka jego pobożności, lecz nieposłuszeństwa – Bóg mówi: „proś”, on zaś odpowiada: „nie będę prosił”. Jest to głos pychy człowieka, który sam chce decydować o kształcie swojej przyszłości. Prosząc o znak, Achaz musiałby zgodzić się na Boży sposób działania, musiałby rzeczywiście zaufać Bogu, rezygnując z własnych planów.

Mimo to otrzymuje znak. Dziecko było w tym momencie najmniej oczekiwaną odpowiedzią Boga na sytuację mieszkańców Jerozolimy. Gdyby nawet przyjąć, że w tej obietnicy kryje się zapowiedź narodzin królewskiego syna Ezechiasza, to wobec wojsk nieprzyjacielskich byłby to znak niemocy, słabości i bezradności. Jednak właśnie w tym ukryta jest siła tej przepowiedni. Dziecko w swojej kondycji jest dokładnym przeciwieństwem Achaza. Potrzebuje rodziców, musi zaufać otaczającym je dłoniom i spojrzeniom. Jego potencjał wymaga zdania się na tych, którzy poprowadzą je ku samodzielności. Tej postawy brakuje Achazowi wobec Boga. Król zaufał sobie i swoim pomysłom, czyniąc z siebie punkt odniesienia dla otaczającej go rzeczywistości.

Czy wiesz, że…

Król Achaz panował w Judzie w latach 734–728 przed Chr. Był to czas narodzin imperium asyryjskiego, które w ciągu następnych dziesięcioleci podporządkowało sobie niemal cały Bliski Wschód, utrzymując dominację aż do schyłku VII w. przed Chr. Gdy w 734 r. przed Chr. Izrael i Syria zawiązały koalicję antyasyryjską, próbowały wciągnąć do niej również Judę. Achaz odmówił, dlatego dawni sojusznicy postanowili usunąć go z tronu. Król zwrócił się jednak o pomoc do Asyrii, uznał jej zwierzchnictwo i stał się wasalem asyryjskiego imperium.

Ten wpis jest częścią serii poświęconej biblijnemu przesłaniu o Bożym miłosierdziu. Jeśli rozpoczynasz lekturę tego cyklu, zacznij od wpisu „Dlaczego pytania o Boże miłosierdzie?