J 11,1-44

Śmierć Łazarza staje się dla Jezusa okazją do objawienia jednej z najważniejszych prawd o swojej osobie. W rozmowie z Martą Jezus nie tylko zapowiada wskrzeszenie jej brata, ale mówi o sobie jako „zmartwychwstaniu i życiu”. Co Jezus ma na myśli, kiedy wypowiada te słowa?

Fragment rozdziału „Dialogi Jezusa poprzedzające wskrzeszenie Łazarza” (J 11,1–44) z książki Odkrywanie siebie w dialogu z Jezusem, s. 161–164:

Jezus jest przedstawiony jako nauczyciel otoczony uczniami (11,7). Uczniowie zwracają się do Niego, nazywając Go „rabbi” – „Nauczycielu” (w. 8). Podobnie czyni Maria, siostra Łazarza, używając greckiego terminu didaskalos – „Nauczycielu” (w. 28). Na decyzję Jezusa o pójściu do Betanii uczniowie reagują pytaniem, przypominając Mu, że Żydzi dopiero co chcieli Go ukamienować (w. 8), nawiązując do wydarzeń z uroczystości Poświęcenia Świątyni w Jerozolimie (10,31-33). Życie Jezusa jest zagrożone, jednak jest On gotów zaryzykować własne życie z miłości do Łazarza i jego sióstr. O tej miłości wspominają siostry Łazarza, posyłając Jezusowi wiadomość: „Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz” (11,3). Również Żydzi tak interpretują płacz Jezusa, gdy udaje się On do grobu Łazarza: „Oto jak go miłował” (w. 36). W obu przypadkach użyty jest czasownik phileō, który zdaniem wielu komentatorów opisuje miłość bardziej emocjonalną, intymną, przeżywaną w przyjaźni. Jan ewangelista ze swojej strony potwierdza, że „Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza” (w. 5), sięgając jednak po czasownik agapaō. W opinii części komentatorów odnosi się on do miłości będącej bardziej aktem woli niż doświadczeniem emocji – do miłości gotowej do ofiary i daru z siebie. W perspektywie ofiary krzyża przyjście Jezusa do Betanii i wskrzeszenie Łazarza będzie właśnie takim czynem miłości. To przywrócenie Łazarza do życia stanie się powodem, dla którego Sanhedryn skaże Jezusa na śmierć (ww. 47.53).

Historia wskrzeszenia Łazarza pozwala w wyjątkowy sposób dotknąć ludzkiego oblicza Jezusa. Obok wspomnianych łez Jan dwukrotnie odnotowuje silne, wewnętrzne poruszenie Jezusa: najpierw na widok płaczu Marii i towarzyszących jej Żydów (w. 33), a następnie w drodze do grobu Łazarza (w. 38). Wprawdzie możliwa jest interpretacja powtórzonego w tych miejscach czasownika embrimaomai jako negatywnej reakcji: „oburzyć się”, „parsknąć z gniewu”, „skarcić”, co miałoby być wyrazem dezaprobaty Jezusa wobec cierpienia i śmierci (interpretacja teologiczna), jednak kontekst sugeruje raczej ludzkie uczucia Jezusa, uzasadniające przekład embrimaomai jako „wzruszyć się”, „rozrzewnić się” (interpretacja psychologiczna). Wskazuje na to dopełnienie tego czasownika: Jezus wzruszył się „w duchu” (w. 33) i „w sobie” (w. 38), a także towarzyszący mu w w. 33 czasownik tarassō, opisujący głębokie wewnętrzne poruszenie. Podobne ludzkie emocje, jeszcze bardziej rozdzierające wnętrze Jezusa i napełniające Go lękiem, aż po reakcję organizmu krwawym potem, będą Mu towarzyszyć podczas modlitwy w Ogrodzie Oliwnym przed pojmaniem i męką.

Jednak świadkowie wskrzeszenia Łazarza mają odkryć nie tyle ludzkie, ile boskie oblicze Jezusa. Uczniowie wciąż rozumują po ludzku, słuchając słów Jezusa o „zaśnięciu” Łazarza (w. 11) i oceniając wyprawę do Betanii jako drogę ku śmierci – nie tylko Jezusa, lecz także swojej (w. 16). W podobny sposób myśli Marta, siostra Łazarza, chociaż właśnie w rozmowie z nią Jezus odsłania najpełniej swoje boskie oblicze. Marta traktuje Jezusa jako pośrednika pozostającego w zażyłości z Bogiem i wysłuchiwanego przez Niego. W obliczu śmierci wyznaje Jezusowi: „Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga” (w. 22). Mimo to nie odnosi Jezusowej zapowiedzi powstania Łazarza z martwych (w. 23) do chwili obecnej, lecz razem z faryzeuszami oczekuje zmartwychwstania umarłych dopiero na końcu czasów (w. 24). Tymczasem Jezus wyznaje: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem” (w. 25). Pierwszą część tego samoobjawienia – „Ja jestem zmartwychwstaniem” – wyjaśnia dalej w w. 25: „Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie”. Wiara w Jezusa nie ratuje od śmierci fizycznej, ale daje życie wieczne. „Życie” jest w tym wypadku życiem „z wysoka”, które „rodzi się z Ducha” (3,6-7) i pokonuje śmierć dzięki słuchaniu słowa Jezusa: „Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne” (5,24). Drugą część samoobjawienia – „Ja jestem życiem” – Jezus komentuje w 11,26: „Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki”. Kto otrzymuje dar życia dzięki wierze w Jezusa, nie doświadczy śmierci duchowej, ponieważ życie otrzymane od Jezusa jest życiem wiecznym – oznacza zamieszkanie w Jezusie i uczestnictwo w miłości, która jednoczy Go z Ojcem.

Jezus jednoczy się ze swoim Ojcem również w modlitwie, którą wypowiada bezpośrednio przed wskrzeszeniem Łazarza (ww. 41-42). Nie jest to modlitwa prośby, lecz uwielbienia Ojca za to, że zawsze wysłuchuje swojego Syna. W ten sposób Jezus objawia, że zawsze pełni wolę Ojca, i potwierdza swoje zawierzenie Jego woli. Sens tej modlitwy zawiera się w skutku, jaki ma ona wywołać w świadkach wskrzeszenia Łazarza: „aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał” (w. 42). Wierząc w Jezusa, otwierają się oni na miłość, którą On, posłany przez Ojca, objawia światu, i przyjmują dar życia, który Ojciec w Nim ofiarowuje światu.

Ten wpis jest częścią serii pt. „Jezus w Ewangelii Janowej”. Jeśli rozpoczynasz lekturę tego cyklu, zachęcam do rozpoczęcia od wpisu „Kim jest Jezus według Ewangelii Janowej?”