J 3,1-21
Rozmowa Jezusa z Nikodemem należy do najbardziej znanych dialogów Ewangelii św. Jana. To właśnie w niej padają słowa o Bożej miłości do świata, które odsłaniają najgłębszy sens misji Jezusa. Zapraszając Nikodema do narodzenia z Ducha, Jezus objawia, że źródłem nowego życia człowieka jest miłość Boga ofiarującego światu swojego Syna.
Fragment rozdziału „Dialog z Nikodemem” (J 3,1–21) z książki Odkrywanie siebie w dialogu z Jezusem, s. 53–55:
Nikodem, bazując na znakach czynionych przez Jezusa, stwierdza dwie rzeczy: (1) Jezus „przyszedł od Boga jako nauczyciel” oraz (2) Jezus „czyni takie znaki, dlatego że Bóg jest z Nim” (J 3,2). Obie prawdy zostają pogłębione przez Jezusa, który w miejsce przypisywanych Mu przez Nikodema tytułów „rabbi” i „nauczyciel” przywołuje inne określenia, w pełni wyrażające prawdę o Jego osobie.
Jezus mówi najpierw o sobie jako Synu Człowieczym w kontekście tajemnicy swego wcielenia: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego” (3,13). Znaczenie tej wypowiedzi wymaga uwzględnienia jej brzmienia w języku greckim. O swoim „zstąpieniu”, czyli staniu się człowiekiem i wkroczeniu w ludzką historię, Jezus mówi, posługując się aorystem – czasem, który oznacza czynność przeszłą, jednorazową i zamkniętą. Kiedy mówi o swoim „wstąpieniu”, czyli przebywaniu w niebie u Boga, sięga po perfectum – czas, który oznacza czynność przeszłą, która wciąż trwa. Syn Człowieczy jest zatem zawsze w niebie. W ten sposób Jezus wyraża prawdę o swojej preegzystencji, wiecznym bytowaniu (por. stwierdzenie z prologu 1,1 o „Słowie, które było u Boga”).
Relację Jezusa z Bogiem oddaje termin „syn”. Jezus jest „Jego Jednorodzonym Synem” (3,16), „Jego Synem” (3,17), „Jednorodzonym Synem Bożym” (3,18). Jezus określa siebie mianem „Syna” (gr. hyios). W Ewangelii Janowej słowem „syn” nigdy nie określa się relacji pomiędzy wierzącym a Bogiem, lecz zawsze relację Jezusa z Ojcem. Relacja wierzącego z Ojcem opisana jest terminem „dzieci” (gr. tekna; por. J 1,12; 8,39; 11,52). Użycie terminu „syn” podkreśla całkowitą wyjątkowość relacji Jezusa z Ojcem. O jedyności tej relacji świadczy również zwrot „Jednorodzony Syn”. Termin gr. monogenēs, tłumaczony zwyczajowo jako „jednorodzony” (pewnie pod wpływem przekładu łacińskiego św. Hieronima unigenitus), oznacza dosłownie „jedyny w swoim rodzaju”. W świetle wystąpienia tego przymiotnika w prologu, w 1,18, gdzie mowa jest o Jezusie jako „Jedynym (w swoim rodzaju) Bogu”, Jezus w rozmowie z Nikodemem podkreśla swoje bóstwo: przez tajemnicę wcielenia stał się człowiekiem, ale pośród ludzi jako „jedyny” jest „Bogiem”. Sensem tej „jedyności” Jezusa jest miłość Boga, która ostatecznie tłumaczy tajemnicę wcielenia Jezusa.
Po raz pierwszy w Ewangelii Janowej Jezus mówi o miłości Boga: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale życie wieczne miał” (3,16). Jezus nie tylko mówi o miłości Boga do świata, ale objawia ją przez swoje zstąpienie i wywyższenie. Przez przywołanie węża wywyższonego przez Mojżesza na pustyni (3,14) Jezus zapowiada swoje wywyższenie na krzyżu. Krzyż będzie objawieniem miłości Boga do świata. Istotą Bożej miłości jest „danie” Syna (3,16). Czynność ta jest opisana czasownikiem „dawać”, co przywodzi na myśl ideę ofiarowania. W kontekście użytego tu zwrotu „Jedyny Syn” rodzi się naturalne skojarzenie z ofiarą składaną przez Abrahama z Izaaka (Rdz 22), co tylko wzmacnia ofiarniczy wymiar „daru” Boga ze swego Jedynego Syna. Jezus – Syn Boży jest największym, najcenniejszym i najdroższym darem, jaki Bóg Ojciec może ofiarować światu. Ojciec nie ma już nic cenniejszego. Miłość Boga do świata jest niepojęta tym bardziej, że jest większa od miłości Boga do swego Syna. Jest to – nie tylko dla Nikodema – porażająca i szokująca informacja: oto Bóg przedkłada „świat” ponad swego „Jedynego Syna” (J. R. Michaels).
Ten wpis należy do serii pt. Jezus w Ewangelii Janowej. Jeśli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, zachęcam do rozpoczęcia lektury od wpisu „Kim jest Jezus według Ewangelii Janowej”?