W przypowieści o Sądzie Ostatecznym (Mt 25,11-46) Jezus ukazuje Syna Człowieczego, który gromadzi przed sobą wszystkie narody i dokonuje ich rozdzielenia. O losie każdego człowieka nie decyduje jednak przynależność do określonej grupy, lecz coś znacznie głębszego. Co będzie zatem podstawa tego sądu?
Fragment rozdziału „Sąd Ostateczny (Mt 25,31–46)” z książki Przypowieści Jezusa. Narracyjny klucz lektury (s. 118–119):
Intencją przypowieści o sądzie ostatecznym nie jest nakreślenie scenariusza tego przyszłego wydarzenia. Poprzez rozbudowane, obrazowe porównanie Jezus odsłania kryteria, które będą podstawą osądzenia człowieka. Tym samym przypowieść jest z jednej strony zachętą do podjęcia określonego sposobu postępowania, z drugiej zaś ostrzeżeniem przed realnym potępieniem tych, którzy to wezwanie odrzucają.
Miłość względem bliźnich, wyrażająca się w konkretnych uczynkach miłości i miłosierdzia, stanowi miarę oceny ludzkiego postępowania. Przedmiotem sądu będzie to, co uczyniliśmy lub czego nie uczyniliśmy dla drugiego człowieka. Nie chodzi przy tym o jakieś nadzwyczajne czyny. Wszystkie wymienione w przypowieści uczynki miłosierdzia wpisują się w zwyczajną, codzienną egzystencję człowieka, która nie może obyć się bez pokarmu, odzienia i schronienia. Każdy z tych gestów miłości wymaga jednak człowieka, który dostrzeże potrzeby drugiego, wyjdzie im naprzeciw i na nie odpowie. Rzeczywiście będziemy sądzeni z miłości.
W przypowieści o sądzie ostatecznym przykazanie miłości bliźniego nie zostaje jednak oderwane od przykazania miłości Boga. Zarówno ci, którzy pomagali potrzebującym, jak i ci, którzy odmawiali im pomocy, są zaskoczeni, gdy okazuje się, że w tych ludziach mieli okazję służyć samemu Chrystusowi. Tajemnica obecności Chrystusa w potrzebujących jest tajemnicą Jego ubóstwa, ogołocenia, wcielenia i stania się ostatnim. Jeśli zatem chcemy budować relację z Chrystusem, musi się ona urzeczywistniać w relacji do drugiego człowieka. Miłość do bliźniego staje się sprawdzianem naszej miłości do Boga: „Kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi” (1 J 4,20).
W perspektywie przyszłego sądu świadomość obecności Chrystusa w drugim człowieku powinna stać się podstawą nowego sposobu myślenia i działania. Najpierw przez odkrycie, że miłość sama w sobie jest nagrodą, gdyż to w niej spotyka się Chrystusa. To właśnie w miłości człowiek doświadcza, że Bóg pierwszy go umiłował (por. 1 J 4,19). W tej miłości Boga do człowieka kryje się nowa motywacja do miłości bliźniego. Człowiek miłuje drugiego na miarę miłości, którą sam został umiłowany. Przeżywając nieskończoną miłość Boga do siebie, staje się zdolny do jeszcze większej miłości. Ostatecznie to właśnie doświadczenie miłości Boga staje się motywacją jego miłości wobec bliźnich.
Ten wpis należy do serii pt. Przypowieści Jezusa. Jeśli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, zachęcam do rozpoczęcia lektury od wpisu „Dlaczego narracyjny klucz lektury przypowieści Jezusa?”