Uboga wdowa z przypowieści Jezusa (Łk 18,1-8) nie dysponuje ani siłą, ani wpływami. Ma tylko swoją prośbę i niezachwianą wytrwałość. Właśnie dlatego Jezus stawia ją swoim uczniom za wzór. W czym warto ją naśladować?
Fragment rozdziału „Niesprawiedliwy sędzia (Łk 18,1-8)” z książki Przypowieści Jezusa. Narracyjny klucz lektury, s. 205–206:
Potrzeba wiary
Objaśnienie kończy się pytaniem: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8b). Prawdziwym problemem nie jest zatem to, czy Bóg odpowiada na wołania swoich wybranych o sprawiedliwość, gdyż to jest pewne. Prawdziwym problemem jest wiara człowieka – jakość tej wiary. Jezus swoim pytaniem wskazuje, że to brak wiary staje się przyczyną doświadczanej przez człowieka „nieobecności” Boga. Milczenie Boga jest próbą wiary. Podejrzenie, że Bóg zwleka z wysłuchaniem, rodzi pokusę rezygnacji, poddania się i utraty oczekiwania. Milczeniu Boga człowiek przeciwstawia własne milczenie. Gdyby wdowa z przypowieści uległa przekonaniu, że jej upór wobec sędziego nie ma sensu, w dniu, w którym podjął on decyzję o wysłuchaniu jej, zabrakłoby jej u jego drzwi. Może się zdarzyć, że nawet jeśli Bóg spieszy, by nas wysłuchać, nasza wiara już zgasła.
Tymczasem wyrazem wiary ma być modlitwa wytrwała, ustawiczna, zanoszona w każdej chwili i w każdej potrzebie. Wprowadzenie narracyjne do przypowieści (Łk 18,1) zachęca do wytrwania w modlitwie, która nie jest jedynie naleganiem, lecz wytrwałością w wierze i ufności wobec Boga.
Modlitwa ubogiego
Przypowieść wzywa do tego, by „zawsze się modlić i nie ustawać” (Łk 18,1). Obraz modlitwy, jaki wyłania się z przypowieści i następującego po niej zastosowania, to modlitwa wiary, nadziei i miłości.
Przykład wytrwałości wdowy, odniesiony do modlitwy, czyni z niej akt wiary w Boga. Prośba skierowana do Boga jest wyrazem przekonania, że Bóg rzeczywiście troszczy się o człowieka, wchodzi z nim w żywą, osobową relację i pragnie jego dobra, którego człowiek nie zawsze potrafi od razu rozpoznać i przyjąć.
Wytrwała modlitwa jest aktem nadziei. W obliczu pokusy rezygnacji podtrzymuje nadzieję na bliską interwencję Boga i uzdalnia do oczekiwania na spotkanie z Nim, który wprawdzie pozostaje ukryty, ale nieustannie towarzyszy człowiekowi. Modlitwa nadziei sprawia, że człowiek woła do Boga nawet pośród pustki, ciemności, oschłości i rozpaczy, gdyż wie, że nie jest sam, i oczekuje bliskiego doświadczenia wiernej miłości Boga.
Wytrwałość w modlitwie jest wreszcie wyrazem miłości. Modlitwa prośby bywa niekiedy odczytywana jako przejaw egoizmu i traktowania Boga jako kogoś zobowiązanego do spełniania ludzkich żądań. Tymczasem prośba wdowy z przypowieści dotyczy sprawiedliwości. Jest ona wprawdzie związana z jej osobą, ale w istocie pozostaje wołaniem o Bożą sprawiedliwość, naruszoną przez pogwałcenie praw wdowy. Kiedy zatem mówi się, że przedmiot modlitwy powinien odpowiadać woli Bożej, chodzi o modlitwę upraszającą o Bożą sprawiedliwość w świecie, która urzeczywistnia się poprzez konkretne uczynki miłości.
Postawa wdowy zachęca do modlitwy ubóstwa. Na modlitwę trzeba przynieść tylko swoją słabość. To ona sprawia, że człowiek otwiera się w pełni przed Bogiem, oczekuje sił, które płyną jedynie od Niego, i wytrwale wypatruje przyjścia królestwa Bożego i jego sprawiedliwości (por. Mt 6,33; Łk 12,31). W ten sposób wiara pozwala uczniowi Chrystusa spodziewać się od Boga tego, co lepsze, nawet jeśli nie odpowiada to temu, o co prosił.
Ten wpis należy do serii pt. Przypowieści Jezusa. Jeśli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, zachęcam do rozpoczęcia lektury od wpisu „Dlaczego narracyjny klucz lektury przypowieści Jezusa?”