Jezus często zachęca swoich uczniów do czuwania, także w przypowieści o sługach oczekujących na powrót swego pana (Łk 12,35-40). Nie chodzi Mu jednak o życie w lęku ani o nieustanne wypatrywanie końca świata. O jakiej gotowości do czuwania mówi Jezus?
Fragment rozdziału „Gotowość do czuwania (Łk 12,35–40)” z książki Przypowieści Jezusa. Narracyjny klucz lektury (s. 152–153):
Temat czuwania zostaje przybliżony za pomocą dwóch paralelnych obrazów: sług oczekujących powrotu pana (gr. kyrios) z uczty weselnej oraz gospodarza domu (gr. oikodespotēs), który powinien czuwać na wypadek włamania. Różne terminy użyte na określenie pana i gospodarza wskazują, że chodzi o dwie różne osoby. Ponieważ rezultat oczekiwania w obu historiach jest odmienny, postawa sług zostaje skontrastowana z postawą gospodarza, a właściwie z brakiem jego działania – lub przynajmniej gotowości do czuwania, skoro złodziej zdołał włamać się do domu.
Na tym tle portret czuwających sług staje się pełniejszy. Ich postawę można odczytać już z zachęty otwierającej przypowieść, skierowanej do słuchaczy: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie” (Łk 12,35). Obie te czynności symbolicznie wyrażają gotowość do działania i służby. Skoro słuchacze mają utożsamić się z czuwającymi sługami, uzasadnione jest odwrócenie kierunku interpretacji i dostrzeżenie obrazu tych sług już we wprowadzeniu do przypowieści. Informacja o zapalonych pochodniach pozwala określić miejsce ich czuwania. Pochodnie w ich rękach świadczą o tym, że nie znajdują się pod dachem domu, lecz pod gołym niebem, między domem a bramą w murze otaczającym zabudowania. Ich zadaniem jest nie tylko otworzyć bramę panu powracającemu z wesela, lecz także oświetlić mu drogę do domu.
Ich czuwanie trwa przez całą noc. Moment powrotu pana pozostaje nieznany i może nastąpić podczas drugiej lub trzeciej straży nocnej, a więc o dowolnej godzinie. Fakt, że pan zastaje ich czuwających, dowodzi, iż nie ulegli znużeniu ani zmęczeniu. Nie zasnęli nawet w najbardziej krytycznym momencie nocy, tuż przed świtem. Pozostali czujni i skupieni, gotowi usłyszeć kroki pana i jego kołatanie do bramy. Całą swoją osobą byli zwróceni ku swojemu panu.
W zakończeniu przypowieści dochodzi do zaskakującej zamiany ról między sługami i panem. Słudzy nie mieli prawa oczekiwać żadnej nagrody za sumienne wypełnienie swoich obowiązków (por. Łk 17,7-10), tymczasem pan sadza ich do stołu, przepasuje się i sam im usługuje (12,37b). Sytuacja ta musiała wydawać się słuchaczom tak nieprawdopodobna, że Jezus poprzedza ją uroczystą formułą objawieniową amen. Zachowanie pana właśnie przez swoją niezwykłość wykracza poza ramy realistycznego opowiadania i domaga się interpretacji na poziomie metaforycznym.
Ten wpis należy do serii pt. Przypowieści Jezusa. Jeśli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, zachęcam do rozpoczęcia lektury od wpisu „Dlaczego narracyjny klucz lektury przypowieści Jezusa?”