Jezus nie opowiada przypowieści o dzieciach na rynku (Mt 11,16-19; Łk 7,31-35) po to, by odtworzyć przebieg dziecięcej zabawy. Ważniejsze jest to, co ich zachowanie mówi o człowieku. Zanim poszukamy znaczenia przypowieści, warto przyjrzeć się jej bohaterom.

Fragment rozdziału „Dzieci na rynku (Mt 11,16–19 // Łk 7,31–35)” z książki Przypowieści Jezusa. Narracyjny klucz lektury (s. 23–24):

Od strony narracyjnej przypowieść jest bardzo zwięzła. Sprowadza się do przedstawienia sceny stanowiącej zakończenie nieudanej zabawy dzieci na rynku w jakimś miasteczku. Dzieci przerzucają na siebie wzajemnie winę za zepsucie zabawy poprzez odmowę podjęcia gry polegającej na naśladowaniu wydarzeń z życia dorosłych: jedno to orszak weselny, który przechodzi ulicami miasteczka przy akompaniamencie fletów, drugie zaś to kondukt żałobny, któremu towarzyszy płacz i zawodzenie, wykonywane często przez wynajęte do tego płaczki.

Z wypowiedzi dzieci trudno do końca zrekonstruować przebieg owej zabawy, która w komentarzach jest interpretowana na różne sposoby. Część komentatorów dzieli dzieci na dwie grupy, z których jedna chciała „bawić się w wesele”, tańcząc w rytmie melodii granych na flecie, zaś druga – „w pogrzeb”, naśladując zawodzenia żałobników. Żadna z grup nie chciała ustąpić drugiej i w rezultacie zamiast wspólnej zabawy pojawiają się wzajemne pretensje o jej zepsucie. W opinii innych słowa pretensji wypowiada grupa dzieci, która zachęcała pozostałych do zabawy. Te jednak nie chciały podjąć proponowanej gry ani „w pogrzeb”, ani „w wesele”. Wreszcie pojawiają się głosy, iż zabawa była formą pantomimy: jedna grupa dzieci odgrywała bez słów jakąś scenkę, której rozpoznanie należało do drugiej grupy. Ta jednak nie zdołała rozpoznać przedstawionych scen z życia – wesela i pogrzebu.

Próba rekonstrukcji przebiegu zabawy ma pewne znaczenie dla interpretacji podanego przez Jezusa nieco dalej zastosowania przypowieści. Niezależnie od przyjętego rozwiązania charakterystyka dzieci spierających się na rynku o winę za nieudaną zabawę nie nastręcza większych trudności.

Po pierwsze, dzieci nie chcą się bawić. Są znudzone, kapryśne, grymaszą. Nie potrafią zdecydować się na formę zabawy, jak gdyby miały już jej przesyt. Stąd ich wybredność i poszukiwanie coraz bardziej wyrafinowanej rozrywki.

Po drugie, dzieci są kłótliwe, drażliwe i uparte. Nie potrafią dojść do porozumienia, kurczowo trzymają się swojego planu działania i nie chcą spojrzeć na inną propozycję, która wymagałaby ustąpienia, kompromisu, a może nawet przyznania racji drugiej stronie. Obie grupy dzieci są przekonane, że wszystko wiedzą i wiedzą to lepiej niż ci drudzy.

Po trzecie, dzieci są zamknięte w sobie i skupione na sobie. Brakuje im zdolności do współpracy, współdziałania oraz brania na siebie współodpowiedzialności za atmosferę i kształt grupy, którą tworzą z rówieśnikami. Myślą tylko o swoim dobru, a nie o dobru innych dzieci.

Ten wpis należy do serii pt. Przypowieści Jezusa. Jeśli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, zachęcam do rozpoczęcia lektury od wpisu Dlaczego narracyjny klucz lektury przypowieści Jezusa?