Dwóch ludzi wchodzi do świątyni, by się modlić. Dla słuchaczy Jezusa wszystko wydaje się oczywiste: faryzeusz uchodzi za człowieka sprawiedliwego, celnik – za grzesznika. Tymczasem Jezus ocenia ich zupełnie odwrotnie. W czym tkwił problem modlitwy faryzeusza?

Fragment rozdziału „Faryzeusz i celnik (Łk 18,9–14)” z książki Przypowieści Jezusa. Narracyjny klucz lektury, s. 212–213:

Słuchacze Jezusa z góry spodziewali się pochwały faryzeusza, powszechnie uznawanego za wzór pobożności, oraz nagany celnika, uważanego za publicznego grzesznika. Tymczasem Jezus zaskakuje swoim werdyktem, według którego to celnik znalazł się we właściwej relacji z Bogiem. Nie oznacza to jednak, że Jezus pogardza uczynkami faryzeusza, odmawia im autentyczności ani że aprobuje celnika i jego dotychczasowy sposób życia. Przeciwstawienie tych dwóch osób służy ukazaniu postawy, która zasługuje na miano sprawiedliwej w oczach Boga.

Faryzeusz

Już sama charakterystyka modlitwy faryzeusza jako „mówienia o sobie” pokazuje, że jest on człowiekiem zamkniętym nie tylko na Boga, ale i na innych ludzi. Zaskakujący przedmiot jego dziękczynienia Bogu – własna cnota i zasługi – odsłania sposób, w jaki rozumie Boga. Bóg nie jest mu potrzebny do zbawienia. Faryzeusz jest tak dalece pewny swoich dobrych uczynków, że nie ma w nim miejsca na Boże dary. Poprzez relację z Bogiem chce jeszcze bardziej wyeksponować samego siebie, oczekując od Boga podziwu i pochwały. Jego wizja religijności ma charakter buchalteryjny. Skrupulatnie wylicza swoje praktyki pobożnościowe w ich wymiarze ilościowym, będąc przekonanym, że o relacji z Bogiem decyduje liczba dobrych uczynków spełnianych przez człowieka.

Modlitwa faryzeusza odsłania również sposób przeżywania przez niego relacji z ludźmi. Jest on rzeczywiście od nich „oddzielony” – traktuje ich z poczuciem wyższości i pogardą. Drugi człowiek jest mu potrzebny jedynie jako tło, na którym jeszcze wyraźniej zajaśnieje jego własna sprawiedliwość. Dlatego przywołuje „innych ludzi”, by na zasadzie kontrastu budować pozytywny obraz samego siebie: nie jest jak „zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy”. Wynosząc się ponad nich, w istocie nimi gardzi, co z całą mocą ujawnia się w sposobie, w jaki mówi o celniku: „jak ten celnik”. Zaimek wskazujący „ten” pełni tu funkcję deprecjonującą i ma wydźwięk pejoratywny. Podobnie starszy brat w przypowieści o miłosiernym ojcu mówi o swoim bracie: „ten twój syn” (por. Łk 15,30).

W rezultacie faryzeusz ma fałszywy obraz samego siebie. Jest przekonany o swojej samowystarczalności, żyje w błędnym poczuciu własnej sprawiedliwości, a jego moralność ma charakter małostkowy i interesowny. Biorąc pod uwagę sposób, w jaki przeżywa relację z Bogiem na modlitwie, rodzi się zasadne pytanie o jego wiarę w Boga.

Celnik

Postawę celnika charakteryzują ubóstwo i pokora. Staje przed Bogiem ze świadomością, że nie ma nic, czym mógłby się pochwalić. Wie, że jest grzesznikiem, który może jedynie prosić o Boże miłosierdzie. Rozpoznaje swoją małość i uznaje wielkość Boga. Bóg jest dla niego źródłem miłosierdzia i przebaczenia, dlatego pokłada ufność nie w sobie, lecz w Nim. Jego wołanie o litość jest pełne pokory, co wyrażają także towarzyszące mu gesty. W swojej prośbie nie jest ani arogancki, ani roszczeniowy, lecz całkowicie zdaje się na Boga.

Podobną postawę zajmuje również wobec innych ludzi. Rozpoznając swój grzech, nie próbuje go pomniejszać przez przywoływanie grzechów innych osób. Stojąc „z daleka”, uważa innych za lepszych od siebie. Czuje się niegodny znaleźć się w gronie tych, którzy bezpośrednio uczestniczą w publicznej modlitwie w świątyni.

Celnik jest zdolny do uczciwej oceny samego siebie. Nie neguje prawdy o swoim grzechu, ale też nie popada w rozpacz, gdyż całą swoją osobą otwiera się na działanie Boga, który jako jedyny jest w stanie stworzyć w nim nowe serce (por. Ps 51,12).

Czy wiesz, że…

Faryzeusze

Faryzeusze byli żydowskim stronnictwem religijnym, którego początki sięgają II wieku przed Chr. Ich nazwa wywodzi się od hebrajskiego słowa peruszim – „oddzieleni”, co nawiązuje do rygorystycznego przestrzegania przez nich Prawa żydowskiego, które prowadziło do oddzielenia ich od tych, którzy nie zachowywali go z taką samą gorliwością. W czasach Jezusa stanowili najbardziej wpływową grupę religijną w społeczeństwie. Słynęli z przekonywających interpretacji Prawa oraz byli wierni własnym tradycjom i stylowi życia. Wprawdzie w Nowym Testamencie pozostają w opozycji do Jezusa, przede wszystkim z powodu odmiennego rozumienia roli Prawa, które – zdaniem Jezusa – nie było samo w sobie warunkiem koniecznym do osiągnięcia zbawienia. Trzeba jednak zauważyć, że Jezus, choć przestrzega przed niebezpieczeństwem zewnętrznej pobożności, na które byli narażeni faryzeusze, traktuje ich religijność poważnie i podejmuje z nimi spór o jej właściwe rozumienie.

Celnicy

W imperium rzymskim prawo do pobierania podatków wydzierżawiano osobom prywatnym, najczęściej cudzoziemcom, którzy z kolei zatrudniali miejscowych mieszkańców do bezpośredniego ściągania należności od ludności. Takim poborcą był celnik z Łukaszowej przypowieści modlący się w świątyni. Form opodatkowania było wiele: podatki od produktów rolnych, opłaty związane z działalnością handlową, cła pobierane w portach czy od towarów przewożonych z jednego regionu do drugiego. Celnicy odpowiadali osobiście za odprowadzanie należnych kwot do skarbu państwa, mieli jednak dużą swobodę w pobieraniu dodatkowych opłat na własny rachunek. Stwarzało to okazję do nadużyć, oszustw i wyzysku. W środowisku żydowskim celnicy byli napiętnowani nie tylko z powodu tej samowoli, lecz także dlatego, że utrzymywali kontakty z poganami, przez co uważano ich za rytualnie nieczystych. Ponadto postrzegano ich jako kolaborantów z okupantem rzymskim, który w tym czasie sprawował władzę nad Palestyną.

Ten wpis należy do serii pt. Przypowieści Jezusa. Jeśli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, zachęcam do rozpoczęcia lektury od wpisu Dlaczego narracyjny klucz lektury przypowieści Jezusa?