Faryzeusz Szymon i kobieta, która nieoczekiwanie pojawia się podczas uczty wydanej przez niego, by obmyć stopy Jezusa (Łk 7,36-50), to dwa różne światy. W oczach ludzi wszystko wydaje się oczywiste: on jest sprawiedliwy, ona grzeszna. A jednak pozory mogą mylić.

Fragment rozdziału „Darowany dług dwóch dłużników (Łk 7,41-43)” z książki Przypowieści Jezusa. Narracyjny klucz lektury, s. 126–127:

W odczuciu społecznym kontrast między tymi osobami jest oczywisty. Sama uczta wyklucza kobiety ze wspólnoty stołu – mogą one co najwyżej przyglądać się jej z boku, stojąc pomiędzy sługami. Kobieta w opinii mieszkańców miasta prowadzi grzeszne życie, co pozostaje w całkowitej sprzeczności z powszechnie uznawaną prawością i nienagannością życia faryzeusza. To on cieszy się szacunkiem społeczności, podczas gdy ona uchodzi za jawnogrzesznicę. Przez swój grzech pozostaje oddalona od Boga i wyłączona ze wspólnoty kultu, podczas gdy faryzeusz jest uważany za wzór pobożności i gorliwego zachowywania Prawa.

Poprzez przypowieść o dwóch dłużnikach Jezus koryguje ten błędny sposób postrzegania nie tylko tych dwojga ludzi, lecz człowieka w ogóle. Płaszczyzną oceny nie są bowiem ludzkie opinie ani czyny zgodne lub niezgodne z konwenansami społecznymi i religijnymi. Prawda o człowieku ujawnia się w jego relacji do Chrystusa.

Kobieta

Jezus nie neguje grzechu kobiety, jednak odtąd to nie grzech wyznacza prawdę o jej osobie. Doświadczyła ona Bożego przebaczenia, które nadało nowy kierunek jej życiu. Jak zauważa Jezus na końcu spotkania (Łk 7,50), kluczową sprawą jest jej wiara, która pozwoliła jej zaufać słowu przebaczenia, zawierzyć jego mocy i odpowiedzieć na miłość Boga. Świadomość własnej winy, a zarazem ogromu Bożego miłosierdzia, rodzi w niej wdzięczność, która przekłada się na konkretne gesty miłości wobec Jezusa. Jest to miłość pokorna i uniżona, gdyż kobieta ośmiela się dotknąć jedynie stóp Jezusa (por. Est 4,17d; Ps 2,12). Łzy są wyrazem nie tylko skruchy i żalu z powodu popełnionych grzechów, lecz także radości i wdzięczności za otrzymane przebaczenie. Pocałunki składane na stopach Jezusa wyrażają jej szacunek wobec Niego. Jej wdzięczność przekracza granice przyzwoitości wyznaczane konwenansami społecznymi, gdyż nie cofa się przed rozpuszczeniem włosów, by nimi wycierać Jego stopy. Posługuje Mu tym, co stanowi o jej pięknie i należy do atrybutów kobiecości. Drogocenny olejek świadczy o bezgranicznej wdzięczności, która nie liczy się z żadnymi kosztami.

Wobec bezgranicznego przebaczenia, którego doświadczyła od Boga, jej miłość staje się bezgraniczna – wdzięczna, twórcza i całkowita. To właśnie miłość okazana w konkretnych czynach wobec Jezusa odsłania prawdę o jej życiu. Jest uwolniona od grzechu, w jej sercu panuje pokój, a ona sama pozostaje w żywej, pełnej wiary i miłości relacji z Bogiem. Jezus przywraca ją nie tylko do wspólnoty z Bogiem, lecz także do wspólnoty z ludźmi, do czego przynagla ją końcowym słowem: „Idź w pokoju” (Łk 7,50).

Faryzeusz

Na tym tle relacja faryzeusza do Jezusa ma charakter czysto formalny. Brakuje w niej jakichkolwiek przejawów wdzięczności, przyjaźni i miłości; daleka jest od spontaniczności i otwartości. U podstaw tej postawy kryje się zadowolenie z siebie oraz przekonanie o własnej wyższości i nienaganności. Dlatego faryzeusz nie odczuwa potrzeby oczekiwania czegokolwiek od Jezusa ani proszenia Go o cokolwiek. Niewątpliwie darzy Go szacunkiem jako nauczyciela, którego właśnie w ten sposób tytułuje (por. 7,40). Równocześnie jednak nie akceptuje Jego zachowania wobec kobiety (por. 7,39), choć swojej dezaprobaty nie wypowiada głośno. Milczenie świadczy nie tyle o szacunku wobec gościa, ile raczej o trosce o pozory, formę i etykietę. W jego przekonaniu dopuszczenie przez Jezusa grzesznej kobiety do siebie dowodzi, że nie jest On prorokiem (por. 7,39), a tym samym nie pozostaje w szczególnej relacji z Bogiem. Przeciwnie, przez swoje kontakty z grzesznikami sam się z niej wyklucza.

Poprzez przypowieść o dwóch dłużnikach Jezus pragnie odsłonić Szymonowi prawdę o nim samym. To on jest tym dłużnikiem, który mniej miłuje. Przyczyna tkwi w nim samym – nie dostrzega własnego grzechu i własnej winy. Czuje się lepszy od kobiety, a nawet od Jezusa. Ocenia ich, a Jezusa zdaje się wręcz potępiać. Szymon pozostaje skupiony na sobie. Inni, także Jezus, są mu potrzebni jedynie po to, by jeszcze bardziej podkreślić własną pozycję i znaczenie w społeczeństwie. Zaproszenie Jezusa do swojego domu ma przynieść mu prestiż i uznanie jako człowiekowi wykształconemu, utrzymującemu kontakty z wędrownymi nauczycielami. Na tle szokującego zachowania kobiety i równie gorszącej – w jego odczuciu – postawy Jezusa wobec niej, faryzeusz tym bardziej utwierdza się w przekonaniu o własnej pobożności i prawości (por. jego monolog wewnętrzny w 7,39). Jezus tłumaczy jego brak miłości i wdzięczności negowaniem przez niego własnego grzechu (7,47b). Miłość rodzi się z przebaczenia. Aby jednak mogło dojść do odpuszczenia grzechów, trzeba je najpierw uznać. Faryzeusz, przekonany o nienaganności swojego życia, pozostaje zamknięty na przemieniającą moc Bożej miłości.

Czy wiesz, że…

Zdanie, którym Jezus podsumowuje swoją rozmowę z faryzeuszem, dokonując ostatecznej oceny czynów kobiety, brzmi w przekładzie Biblii Tysiąclecia następująco: „Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała” (Łk 7,47a). Występujący w tekście greckim spójnik hoti – oddany w tym przekładzie jako „ponieważ” – pozwala wydobyć różne znaczenia tego zdania.

Przyjmując przyczynowy sens spójnika hoti, należałoby uznać, że miłość grzesznicy stała się przyczyną odpuszczenia jej grzechów przez Jezusa. Jeśli natomiast nada się mu znaczenie skutkowe („dlatego”), wówczas miłość kobiety będzie odpowiedzią na otrzymane przebaczenie, co pozostaje w zgodzie z następującą dalej sentencją: „Komu mało odpuszcza się, ten mało miłuje” (Łk 7,47b).

Istnieje jeszcze trzecia możliwość interpretacji zdania wprowadzonego spójnikiem hoti. Wskazywałby on na rzeczywistość, która ujawnia coś normalnie zakrytego przed ludzkimi oczami: „Odpuszczone są jej liczne grzechy, skoro bardzo miłuje”. Innymi słowy, miłość okazana przez kobietę Jezusowi byłaby dowodem, że jej grzechy zostały odpuszczone. To właśnie to ostatnie rozwiązanie zostało przyjęte w naszym objaśnieniu przypowieści.

Ten wpis należy do serii pt. Przypowieści Jezusa. Jeśli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, zachęcam do rozpoczęcia lektury od wpisu Dlaczego narracyjny klucz lektury przypowieści Jezusa?