Uczony w Prawie chce wiedzieć, kogo powinien uważać za swojego bliźniego. Jezus odpowiada przypowieścią o miłosiernym Samarytaninie (Łk 10,30-37), która odwraca perspektywę i prowadzi do zupełnie innego pytania: „Który z tych trzech okazał się bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?”.
Fragment rozdziału „Miłosierny Samarytanin (Łk 10,30–37)” z książki Przypowieści Jezusa. Narracyjny klucz lektury (s. 135):
Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie została opowiedziana przez Jezusa w trakcie dyskusji toczonej w synagodze z uczonym w Prawie, który – naprowadzony przez Jezusa – wskazał przykazanie miłości Boga i bliźniego jako drogę prowadzącą do osiągnięcia życia wiecznego (por. Łk 10,25-28). Chcąc zachować twarz, uczony w Prawie pragnie usłyszeć od Jezusa doprecyzowanie pojęcia „bliźni”. Dla Żydów termin ten oznaczał przede wszystkim kogoś bliskiego, należącego do tej samej rodziny czy rodu, a więc wykluczał tych, którzy nie byli Izraelitami. Jezus nie podejmuje jednak teoretycznych rozważań, lecz opowiada przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Nie ma ona charakteru porównania, metafory ani alegorii, lecz stanowi „opowiadanie z przykładem”, w którym Jezus przenosi teoretyczne pytanie uczonego w Prawie na płaszczyznę praktyczną.
Punkt widzenia, który Chrystus proponuje na końcu przypowieści, jest zupełnie inny niż perspektywa uczonego w Prawie. Ten stawia pytanie obiektywne, a zarazem chłodne i wyrachowane: „Kto jest moim bliźnim?” (Łk 10,29). Jezus odrzuca jego teoretyczną diatrybę i stawia pytanie jakościowo nowe – wprawdzie subiektywne, ale zarazem głęboko egzystencjalne: „Który z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?” (Łk 10,36). Jezusowi nie chodzi zatem o przyklejenie etykiety „bliźni” określonej osobie czy grupie osób. O wiele ważniejsze jest postawienie sobie pytania, na ile ja sam jestem bliźnim drugiego człowieka i na ile zachowuję się jak bliźni. Każdy z nas jest powołany, by być bliźnim dla wszystkich – nawet za cenę własnej wygody, mienia i czasu. „Dla Jezusa zatem pytanie o to, kto jest bliźnim, jest ostatecznie fałszywym problemem: bliźni istnieje, jest blisko, można go dostrzec, zauważyć. Prawdziwym problemem jest to, że ja muszę stać się bliźnim każdego, obalać bariery i różnice, które są we mnie i które buduję poza sobą. Muszę zachować się jak Samarytanin, który zrozumiał, kto jest bliźnim, zareagował, okazał się bratem wobec nieznajomego”.
Ten wpis należy do serii pt. Przypowieści Jezusa. Jeśli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, zachęcam do rozpoczęcia lektury od wpisu „Dlaczego narracyjny klucz lektury przypowieści Jezusa?”