Jezus opowiada dwie krótkie przypowieści: o pasterzu szukającym zagubionej owcy i o kobiecie, która nie ustaje w poszukiwaniu zagubionej drachmy. Obie historie prowadzą do tego samego odkrycia: Bóg nie godzi się z utratą żadnego człowieka. W jaki sposób szuka tego, kto się zagubił?
Fragment rozdziału „Zagubiona owca (Łk 15,1–7 // Mt 18,12–14) i drachma (Łk 15,8–10)” z książki Przypowieści Jezusa. Narracyjny klucz lektury, s. 169–170:
Klucz do interpretacji metaforycznej podaje sam Jezus. Po zakończeniu właściwej przypowieści dodaje jej wyjaśnienie („tak samo”, gr. houtōs), wprowadzone formułą: „mówię wam” (Łk 15,7.10). W tej konkluzji radość pasterza i jego przyjaciół oraz kobiety i jej przyjaciółek zostaje przeniesiona na Boga i Jego aniołów. Termin „niebo” w Łk 15,7 zdaje się funkcjonować jako peryfraza imienia Bożego (por. Mt 21,25), przez co radość z nawracającego się grzesznika staje się udziałem samego Boga. Wymiar wspólnotowy tej Bożej radości zostaje przywołany w Łk 15,10 przez wyrażenie „aniołowie Boży”, którzy radują się wraz z Bogiem z powodu jednego nawróconego grzesznika. Podążając tym tropem, poszukiwanie zagubionej owcy i zapodzianej drachmy należy odczytać jako metaforę Boga szukającego grzesznika. Dynamikę tego Bożego działania można ująć w kilku punktach.
Po pierwsze, Bóg nie godzi się z zagubieniem choćby jednego człowieka. Poprzez akt stworzenia człowiek jest chciany przez Boga i należy do Niego. Dlatego Bóg nigdy nie pogodzi się z utratą choćby jednej osoby. Ta nieustępliwość, a zarazem intensywność Bożego poszukiwania człowieka (por. pytanie Boga w Rdz 3,9: „Adamie, gdzie jesteś?”), objawia się ostatecznie w Jezusie Chrystusie, w którym Bóg odsłania się jako „Miłośnik” ludzkiego życia (por. Mdr 11,26).
Po drugie, dla Boga każdy człowiek jest ważny, jedyny i niepowtarzalny. Nawet jeśli według ludzkich kryteriów ktoś nie zasługuje na uznanie i uwagę, jego wartość w oczach Boga jest absolutna, gdyż mierzona jest Bożą miłością. Tej miłości Bóg nie odmawia nikomu.
Po trzecie, inicjatywa szukania pochodzi od Boga, który szuka grzesznika „aż go znajdzie”. Paradoksalnie to Bóg pierwszy wychodzi w swojej miłości naprzeciw grzesznikowi, zanim ten podejmie decyzję o powrocie. To zwrócenie się Boga ku grzesznikowi (a więc w pewnym sensie „nawrócenie” Boga ku człowiekowi) otwiera grzesznikowi drogę nawrócenia. Działanie miłosiernego Boga objawione w osobie Jezusa Chrystusa gorszyło faryzeuszy i uczonych w Piśmie (por. Łk 15,2), którzy oczekiwali, że królestwo Boże będzie wspólnotą wyłącznie sprawiedliwych, za jakich sami się uważali. Tymczasem miłosierdzie i przebaczenie ze strony Boga są darem dla grzesznika, który zostaje uzdolniony do wejścia na drogę nawrócenia (metanoia). To nawrócenie zawiera się przede wszystkim w „zmianie myślenia” pojednanego z Bogiem grzesznika, który przyjmuje Boży sposób patrzenia, myślenia i działania. Nowa staje się nie tylko jego relacja z Bogiem, ale również z siostrami i braćmi.
Po czwarte, Bóg objawia się we wspólnocie, która raduje się z Bożego przebaczenia. Radość z odnalezienia zagubionego grzesznika jest radością z odzyskanego, ocalonego życia. Ta Boża radość ma stać się udziałem całej wspólnoty, która dzięki temu na nowo staje się pełna i kompletna.
W tym kontekście komentarza wymaga zdanie, którym Jezus podsumowuje swoją pierwszą przypowieść: „W niebie będzie większa radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia” (Łk 15,7). Z tych słów nie wynika, że Bóg bardziej kocha grzesznika niż człowieka sprawiedliwego. Punktem odniesienia dla interpretacji tej Bożej radości musi być moment odnalezienia zagubionej owcy, który wyzwala radość pasterza. „Bóg tu jak przypowieściowy właściciel raduje się z chwili nawrócenia grzesznika bardziej niż ze stanu sprawiedliwych”. Być może w tym zdaniu należy dostrzec również nutę ironii i polemiki z pierwotnymi adresatami przypowieści. To przecież oni – faryzeusze i uczeni w Piśmie – uważali siebie za sprawiedliwych (por. Łk 18,9), sądząc tym samym, że nie potrzebują uzdrowienia ani nawrócenia, które przynosi Jezus (por. Łk 5,32). Tymczasem także tacy „sprawiedliwi” we własnym mniemaniu potrzebują nawrócenia, aby rozpoznać prawdę o swoim grzechu, słabości i duchowym ubóstwie, a przez to otworzyć się na miłość Chrystusa, który „przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19,10).
Ten wpis należy do serii pt. Przypowieści Jezusa. Jeśli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, zachęcam do rozpoczęcia lektury od wpisu „Dlaczego narracyjny klucz lektury przypowieści Jezusa?”