Jezus opowiada dwie krótkie przypowieści: o człowieku budującym wieżę i o królu przygotowującym się do wojny (Łk 14,28–33). Obaj stają wobec decyzji, która wymaga nie tylko odwagi, lecz przede wszystkim mądrości. O jaką mądrość chodzi Jezusowi?
Fragment rozdziału „Budowniczy wieży i król ruszający na wojnę (Łk 14,28–33)” z książki Przypowieści Jezusa. Narracyjny klucz lektury, s. 161–162:
Przypowieść o wieży i o wojnie przez część komentatorów jest określana mianem „przypowieści o mądrości”. Zawarte w niej obrazy mają swoje korzenie w tradycji mądrościowej, która podkreśla potrzebę mądrości przy budowie domu i prowadzeniu wojny (por. Prz 24,3-6). Jest oczywiste, że Jezus nie ma na myśli jedynie tych dwóch sytuacji wymagających mądrości, lecz poprzez postawę bohaterów przypowieści pragnie wskazać na ten rodzaj mądrości, który powinien charakteryzować Jego uczniów.
Finał historii opowiedzianych przez Jezusa pozwala sądzić, że postaci budowniczego i króla zostały zbudowane na zasadzie kontrastu. Różnią się pozycją społeczną i stanem posiadania. Szydercza reakcja ludzi na niepowodzenie człowieka wznoszącego wieżę (Łk 14,30) sugeruje, że przedsięwzięcie to było podyktowane chęcią wywyższenia się i zyskania uznania w oczach innych. Samo pragnienie budowy wieży, w kontekście biblijnej historii wieży Babel, może być odczytane właśnie jako wyraz ludzkiej pychy. Z przypowieści nie sposób natomiast wywnioskować, dlaczego król rusza na wojnę. W zestawieniu z budowniczym nie można jednak sądzić, że kieruje nim pycha. Gdy uznaje swoją słabość militarną, nie obawia się opinii innych i z pokorą zabiega o rozejm.
Porażka budowniczego wieży jest konsekwencją pominięcia przez niego momentu zasadniczego dla powodzenia budowy – oceny możliwości realizacji przedsięwzięcia (Łk 14,28: „nie usiadł wcześniej i nie skalkulował wydatków”). Jego działanie dalekie jest od realizmu. Nie tylko dlatego, że nie potrafi właściwie ocenić celu, który chce osiągnąć, ani środków koniecznych do jego realizacji (budowa zatrzyma się niewiele ponad fundamentami), lecz także dlatego, że brakuje mu realistycznego spojrzenia na samego siebie i własne możliwości. Jego przeciwieństwem jest król, który podejmuje działanie starannie zaplanowane, czego dowodem jest zgromadzenie dziesięciotysięcznej armii. Przez cały czas weryfikuje rezultaty swojego działania, nie tracąc z pola widzenia zamierzonego celu. Kiedy dostrzega dwukrotną przewagę wojsk nieprzyjaciela, „siada i rozważa” możliwości powodzenia swojej kampanii (por. Łk 14,31), by podjąć decyzję adekwatną do sytuacji. Szukanie rozejmu niewątpliwie podyktowane jest troską o siebie, ale można w nim widzieć również przejaw odpowiedzialności króla za życie swoich poddanych.
Oba przedsięwzięcia wymagają odwagi. Jest ona konieczna nie tylko na początku, gdy zamierzony cel może wydawać się przekraczający ludzkie możliwości. Bez odwagi pozostaje jedynie bojaźliwość i rezygnacja z wyzwań. Odwaga oznacza również konsekwencję w działaniu. Ta zaś jest rezultatem właściwej oceny sytuacji, a w konsekwencji trafnego doboru środków. Tego zabrakło budowniczemu, ale nie królowi. Ten odważnie i wytrwale dąży do celu, nieustannie poddając ocenie swoją sytuację i możliwości działania. Szukanie rozejmu nie jest jego przegraną, gdyż otwiera przed nim nowe perspektywy osiągnięcia celu. Odwaga nie jest zatem emocją budującą się na pysze, lecz wolą działania opartą na realnej ocenie siebie. Paradoksalnie kluczem do sukcesu nie są środki materialne, lecz uznanie prawdy o sobie, co wymaga od człowieka pokory, za którą idzie umiejętność rezygnacji i wyrzeczenia się tego, co odciągałoby go od celu.
Ten wpis należy do serii pt. Przypowieści Jezusa. Jeśli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, zachęcam do rozpoczęcia lektury od wpisu „Dlaczego narracyjny klucz lektury przypowieści Jezusa?”