Przypowieść o siewcy (Mt 13,1-9.18-23; Łk 8,4-8.11-15) zwykle kieruje naszą uwagę na różne rodzaje gleby i ich znaczenie, które Jezus wyjaśnia w dalszej części opowiadania. Warto jednak zatrzymać się najpierw przy samym siewcy. To za jego postacią kryje się Jezus, pierwszy głosiciel słowa Bożego. Jego sposób działania może stać się cenną wskazówką dla każdego, kto dziś głosi Ewangelię.

Fragment rozdziału „Siewca (Mt 13,1–9 // Mk 4,1–9 // Łk 8,4–8)” z książki Przypowieści Jezusa. Narracyjny klucz lektury (s. 29, 31–32):

Jedyną postacią występującą w przypowieści jest siewca, jakkolwiek jego obecność zostaje zawężona jedynie do zawiązania akcji. Narracja nie przynosi bliższej charakterystyki jego postaci, jednak pewne ustalenia w tym względzie są możliwe na podstawie podjętej przez niego czynności siania.

Siewca nie jest nieudolny, jak można by sądzić po miejscach, na które trafia rzucone przez niego ziarno: nie tylko na ziemię żyzną, lecz także na powierzchnię skalistą i ziemię kryjącą ciernie gotowe do wegetacji. Jest to jednak normalna sytuacja, jeśli uwzględni się fakt, iż chodzi o wczesny zasiew, kiedy ziemia po lecie jest spalona i twarda. Rolnik jest zatem gotów ponieść ryzyko zmarnowania części swego ziarna, gdyż zakłada powodzenie swojego działania. Siewca jest w pewnym sensie rozrzutny, ale nie marnotrawi ziarna. Ma świadomość możliwych strat, bez których nie ma obfitych zbiorów.

Właśnie taki sposób działania siewcy pozwala odkryć głębsze przesłanie przypowieści.

Mateuszowy tytuł – „przypowieść o siewcy” (13,18) – wymaga spojrzenia na przypowieść również z perspektywy tego, który głosi „słowo o królestwie” (13,19). Czteroraki los ziarna ukazuje różne skutki siewu dokonanego przez Jezusa. Przypowieść opowiada o historii Jego posługi słowa, przez co ma charakter chrystologiczny. Późniejsza wspólnota uczniów odczyta w niej również własne doświadczenie głoszenia słowa. Tej lekturze eklezjalnej towarzyszy zasadnicze pytanie: dlaczego słowo Boże, najpierw głoszone przez Jezusa, a później przez wspólnotę Kościoła, tak często okazuje się bezowocne? Odpowiedź płynąca z przypowieści niesie konkretne przesłanie dla współczesnych głosicieli słowa Bożego.

Po pierwsze, przypowieść wzywa do ufności i wiary w zdolność owocowania słowa, w jego skuteczność działania. Trud siewcy nie jest nigdy daremny, gdyż słowo jest zawsze skuteczne, aczkolwiek na swój sposób. Ponieważ podąża ono swoimi drogami, które nie zawsze są drogami ludzkimi (por. Iz 55,8-9), nie zawsze będzie dane głosicielowi słowa wiedzieć, gdzie, kiedy i jak słowo spełni to, co Bóg przez nie zamierzył (por. Iz 55,11). Pozostaje tylko siać z ufnością.

Po drugie, siew słowa musi być wspaniałomyślny, bezinteresowny, przeobfity, ocierający się wręcz o marnotrawstwo. Inaczej trudno spodziewać się obfitego plonu. „Kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie” (2 Kor 9,6). Wprawdzie słowa te św. Paweł wypowiada w kontekście zbiórki na rzecz Kościoła w Jerozolimie, ale odpowiadają one również strategii, jaką powinien przyjąć głosiciel słowa Bożego.

Po trzecie, głosiciel słowa musi respektować jego darmowość. Nie do niego należy segregowanie i klasyfikowanie swoich słuchaczy. Królestwo jest darem Boga ofiarowanym człowiekowi w Chrystusie. Obfitość Bożego zasiewu jest konsekwencją miłości Boga, która objawia się w słowach i czynach Jezusa, w Jego krzyżu i zmartwychwstaniu. Ta miłość Chrystusa, Słowa-Logosu, wymaga przyjęcia Go ochoczym sercem, które słucha z uwagą, bierze Jego słowo do siebie i dochowuje mu wierności. Do takiej odpowiedzi należy słuchaczy zachęcać, a nie z góry ją wykluczać.

Ten wpis należy do serii pt. Przypowieści Jezusa. Jeśli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, zachęcam do rozpoczęcia lektury od wpisu Dlaczego narracyjny klucz lektury przypowieści Jezusa?